Ciekawe linki

Jeśli się podoba

Witam wszystkich po bardzo długiej nieobecności. Nie będę pisał, jak bardzo mi przykro, że nie mogłem rozwijać różnych tematów, których jest bardzo wiele: począwszy od podręcznikowego podejścia do standardowych reakcji, opisywania chemicznym językiem różnych zagadnień, poprzez syntezy ciekawych związków aż po opis ich działania. Samych dziedzin, które chciałbym rozwinąć jest bardzo wiele, np.: substancje psychoaktywne inne niż opisane w PiHKAL i TiHKAL, substancje zapachowe, smakowe, olejki eteryczne, izotopy radioaktywne i ich zastosowanie, kryształy...

Jednocześnie chciałem zapowiedzieć coś całkowicie nowego, o czym myślałem już dużo wcześniej. Rozpoczynam mianowicie pracę nad przekazem (prawdopodobnie w formie książki lub artykułów), w której zamierzam opisywać kolejne dziedziny dotyczące otaczającego nas świata, zasad nim rządzących oraz stereotypów, którym często nieświadomie pozwalamy się kierować.

Najważniejszym przekazem, którym będę się kierował jest "nie zależy mi, żebyś myślał tak jak ja; chcę, żebyś po prostu samodzielnie myślał".

www.freesenses.org

Dziś chciałem jedynie podzielić się tym, co dla mnie jest bardzo istotne podczas wszelkich podróży - mianowicie muzyką. Ciągle odkrywam coś nowego, także mój gust muzyczny się zmienia. Każdemu podoba się też coś innego. Jaki jest mój gust? Lubię różne rzeczy, ale najmniej strawna jest jedynie papka podawana przez najpopularniejsze stacje radiowe. To jest moja propozycja kilku albumów, do których wracam często.

1. Najbardziej polecane:

Are You Shpongled

Shpongle - Are You Shpongled

Tales Of The Inexpressible

Shpongle - Tales Of The Inexpressible

Nothing Lasts

Shpongle - Nothing Lasts...

Ineffable Mysteries From Shpongleland

Shpongle - Ineffable Mysteries From Shpongleland

Ott - Mixgasm

Ott - Mixgasm

Ott - Blumencraft

Ott - Blumenkraft

Ott - Skylon

Ott - Skylon

Voyage 34

Porcupine Tree - Voyage 34

Stupid Dream

Porcupine Tree - Stupid Dream

Mystic Cigarettes

Saafi Brothers - Mystic Cigarretes

Midnight's Children

Saafi Brothers - Midnight's Children

Mezzanine

Massive Attack - Mezzanine

360

Asura - 360

MCMXC

Enigma - MCMXC A.D.

The Cross Of Changes

Enigma - The Cross Of Changes

2. Polecane ponadto:

- ATB - No Silence

- Armin van Buuren - A State Of Trance /część z nich/

- Closterkeller - Graphite

- Fun Lovin' Criminals - Come Find Yourself

- Moonspell - Sin (Pecado)

- Pink Floyd - The Dark Side Of The Moon; Wish You Were Here

- Shiller - Leben

- Tiamat - Wildhoney; Judas Christ

- The Gathering - Mandylion

- The Prodigy - Experience; The Fat Of The Land

- Therion - Vovin; Secret Of The Runes; Lemuria

- Tool - Lateralus

 

Ewolucja moich zmysłów muzycznych trwa, dlatego będę wdzięczny, jeśli ktoś będzie chciał się podzielić czymś oryginalnym i dla mnie nieznanym.

Koniec świata! Panika, strach, oczekiwanie w ciągłym napięciu. Każdy wyobraża sobie koniec świata w inny sposób - wizji są setki tysięcy. A może faktycznie tylko zmiana panującego porządku i zasad rządzących naszym światem? Dat wyznaczanych było już wiele - oparte były o najdziwniejsze przypuszczenia. A tak naprawdę nie jesteśmy w stanie przewidzieć kiedy i co nas zastanie.

Ciekawym zagadnieniem jest powstanie świata, teraźniejszość i przewidywania jego końca. Nad tą całością trzeba się naprawdę głęboko zastanowić, żeby zrozumieć chociaż jej cząstkę. Wg współczesnej nauki cały Wszechświat datuje się na ok. 14 miliardów lat, przy czym wiek Ziemi wraz z Układem Słonecznym szacuje się na około 4,5 miliarda lat i szacuje się, że będzie ona istnieć przez kolejne 4,5 miliarda lat. Wygląda więc na to, jakbyśmy żyli w połowie czasu Ziemi - dlaczego świat miałby się teraz skończyć? Z wielu naukowych źródeł dowiadujemy się jednak, że w historii miały miejsce dramatyczne wydarzenia, które wpływały na masowe wymierania różnych gatunków a nawet niemalże całkowicie sterylizowały życie na naszej planecie. Wiemy o kilku możliwych przyczynach zagłady, np.: kolizji z innym dużym ciałem niebieskim, erupcji superwulkanów czy potężnych wylewach magmy, co powoduje gwałtowne zmiany klimatu lub np. nagłym przebiegunowaniu Ziemi. Można mówić także o potencjalnych skutkach wojny atomowej czy o ataku kosmitów. Niektórzy pseudo-naukowcy kroczą tropami fantastyki podsuwając kolejne coraz bardziej niesamowite powody, dla których koniec świata mógłby nastąpić. Z pewnością większość z nas w ogóle nie zdaje sobie sprawy z zagrożeń, które mogą czyhać w oddali, nawet wiele lat świetlnych od nas. Stosunkowo niedawno naukowcy odkryli, że wybuchy najpotężniejszych gwiazd są przyczyną wysokoenergetycznych dżetów promieniowania gamma, które będąc skierowane w odpowiednią stronę, mogą siać spostrzeżenie praktycznie bez wcześniejszego ostrzeżenia.

Skąd powinniśmy się spodziewać zagrożenia? Jak możemy się chronić? Co możemy zrobić, żeby mimo wszystko przetrwać? Jeśli stawiamy sobie te pytania, to z pewnością nie jesteśmy sobie w stanie uświadomić, jak jesteśmy słabi w porównaniu z wszelkimi naturalnymi siłami nas otaczającymi. Odpowiedź bowiem jest taka, że NIC nie możemy zrobić. Człowiek nie żyje wiecznie i nigdy tego nie osiągnie. Nasz rodzaj, gatunek ludzki także nie będzie trwał wiecznie i kiedyś znikną po nas wszelkie ślady. Znikną z pewnością po wielu tysiącach lat, ponieważ mimo wszystko zdążyliśmy znacznie przekształcić otaczające nas środowisko naturalne. Jeśli ktoś szuka ucieczki - już umarł - ponieważ nie rozumie, że niektóre rzeczy są nieuniknione! Bezpieczni w 100% nigdy nie będziemy. Każdy bunkier może zostać zniszczony - jeśli nie bombą atomową, to większym ciałem niebieskim albo siłami pochodzącymi z wnętrza naszej planety.

Natomiast jeśli będziemy rozpatrywać koniec czegoś w połączeniu z początkiem czegoś innego - to może być to konstruktywnym punktem odniesienia. Spójrzmy na gwiazdy: rodzą się i umierają. Jednak potężne gwiazdy podczas wybuchu nie giną całkowicie: przekształcają się w innego rodzaju gwiazdę oraz rozpraszają w przestrzeni kosmicznej materię, z której z biegiem czasu powstaną nowe ciała - planety, gwiazdy, może asteroidy. Spójrzmy na naturalny las z bogactwem życia. Stare rośliny, paprocie, drzewa itp. umierają, upadają na ziemię, gdzie się rozkładają na prostsze związki, które z kolei mogą służyć jako budulec dla nowo powstających organizmów. Spójrzmy na nasze ciało: wypadają nam mleczne zęby, które są zastępowane nowymi, czerwone krwinki wielokrotnie umierają a ich miejsce zastępują nowe. Albo nawet prosty cykl: rośliny pochłaniają dwutlenek węgla i wytwarzają tlen - w ten sposób żyją; zwierzęta oddychają tlenem wydychając dwutlenek węgla - w ten sposób żyją. W historii ludzkości istniało wiele państw, imperiów, które po pewnym czasie dobiegały swojego kresu - ale na ich gruzach zawsze powstawał jakiś nowy organizm państwowy, społeczny. Wszystko ze sobą jest magicznie połączone. Zawsze koniec czegoś towarzyszy początkowi czegoś innego i w przypadku "końca świata" będzie to z pewnością "początek nowego świata".

Dlaczego 21.12.2012? Majowie byli potężną cywilizacją i z pewnością w tej dacie zawiera się coś magicznego. Jednak ludzie wyznaczali już wiele dat, których z napięciem oczekiwali. Ma to związek niewątpliwie z wierzeniami religijnymi a także dawnymi przepowiedniami. Człowiek potrzebuje jakiejś godziny 0, której będzie oczekiwał, która będzie budziła pewnego rodzaju trwogę. Jednak zamiast tego osobiście nakłaniam do refleksji na temat własnego "osobistego końca świata", dla każdego indywidualnie. Każdy ma także swoje przesilenia, które będąc datami granicznymi wyznaczają koniec pewnego okresu życia i początek innego.

Zamiast myśleć o końcu świata i się go bać - czy nie lepiej byłoby myśleć i działać w kierunku uczynienia swojego życia piękniejszym?

Kim jestem? Czym jestem? Gdzie jestem? Co to jest życie? Co ja tu robię? Jaki jest sens życia? Matrix? Czy nasz świat jest realny? Na którym poziomie snu przyszło nam żyć? Czy w ogóle jestem?

Pytań są setki, to jedynie niektóre z nich, które na szybko przyszły mi na myśl. Każdy może sobie postawić własne, mniej czy bardziej skomplikowane, sięgające najgłębszych pokładów otchłani naszych umysłów, gdzie siedzą chochliki i... może nami właśnie stamtąd rządzą. Podejrzewam, że te artykuły będą bardzo subiektywne, więc jeśli ktoś nie chce - niech nie czyta.

Zastanawiałem się nad sensem naszego istnienia, nad sensem życia pojedynczego człowieka i całej ludzkości już od bardzo dawna. Jak bardzo przyjemne i beztroskie były czasy, kiedy byłem dzieckiem i nie musiałem się zastanawiać nad tak dziwnymi pytaniami. Jednakże z biegiem czasu zacząłem dorastać (nie pamiętam, ile miałem wtedy lat, ale była to jeszcze szkoła podstawowa), gdy zaczęło do mnie docierać, że kiedyś mimo wszystko przestanę istnieć. No właśnie - co to znaczy i czy na pewno przestanę istnieć? Moja religia podpowiada mi, że umrze jedynie ciało, a dusza będzie żyła wiecznie - jak jest w rzeczywistości na pewno się kiedyś dowiem. Ale są religie oparte np. na reinkarnacji lub innych wierzeniach...

Z materialnego punktu widzenia urodziłem się w danym momencie przychodząc na ten świat jako ciało dziecka o określonych wymiarach. Zacząłem rosnąć, dojrzewać, rozwijałem się aż osiągnąłem tzw stan stabilny - dorosłe życie. Później (zakładając normalny tryb życia, nie zakłócony poważniejszymi niespodziankami) przyjdzie starość, pojawią się różne dolegliwości, zaczną mną nękać choroby, będę cierpiał na różne rzeczy aż w końcu pomarszczę się, trochę skurczę i na zawsze zamknę oczy. Ciało przebędzie określoną wędrówkę na tym świecie. A co z duszą? Co to jest dusza? Jak na razie jest ona ściśle związana z ciałem, prawda? Co się stanie z nią po jej śmierci? Trudno jest mówić o czymś, badać coś, o czym nie wiemy kompletnie nic. NIC. Więc możemy jedynie przypuszczać, co się z nami będzie działo po śmierci ciała.

Co się z nami w ogóle dzieje podczas snu? Gdzie krąży nasza dusza i czy opuszcza ciało wędrując w jego okolicy, czy czasami oddala się na kosmiczne odległości, by w mgnieniu oka powrócić w momencie pobudki? Co to są sny i czym są spowodowane? Czy śnimy o naszych ukrytych pragnieniach, czy o wydarzeniach, które miały miejsce, albo będą miały miejsce? A może są całkowitą abstrakcją, nie związaną z naszą świadomością a jedynie w pewnym sensie z podświadomością? Filozofowie i psychologowie, wielcy mędrcy tego świata mają poważne tematy do rozważań od bardzo dawna i nie sądzę, aby rozwiązali kiedykolwiek te podstawowe problemy.

Z jednej strony patrząc jesteśmy faktycznie cudownym dziełem Boga, jego odzwierciedleniem, wspaniałymi istotami, które dostały ten świat w posiadanie i powinny uczynić swoje życie możliwe najpiękniejszym i najwspanialszym doświadczeniem zapełniającym okres pomiędzy narodzinami a śmiercią. Jesteśmy cudowną plątaniną narządów, różnych tkanek, zbudowanych z przedziwnych substancji, które oddziałują ze sobą w określony sposób podtrzymując życiowe procesy. Jesteśmy tak poukładani, że oddychając dostarczamy tlenu następnie rozprowadzanego przez krew do narządów, gdzie tlen ten uczestniczy w spalaniu wcześniej dostarczonych składników odżywczych celem uzyskania energii chociażby do oddychania i tłoczenia krwi. Ale to wszystko jest dużo bardziej skomplikowane - właśnie tak, że jedynie próbujemy się uczyć cząstek z tej wspaniałej cudowności naszego organizmu. To, jak rośniemy, jak się rozwijamy, jak nasz organizm reaguje na różne substancje, jak przechodzi choroby itp., to jest tak cudowne... och, ach! Niepojęty cud życia! Cud, który mimo wszystko próbujemy wyjaśnić na podstawie ewolucji, kolejnych przemian materii nieorganicznej, powolnego formowania się bardziej złożonych substancji organicznych, białek itd, łączenia się ich w bardziej złożone struktury, wirusy, bakterie i dalej w coraz to wymyślniejsze formy życia. Staramy się to zrozumieć, rozgryźć, chociaż będzie nam zawsze brakowało wiedzy, żeby to wszystko ogarnąć ludzkim umysłem. Ale przyjmijmy, że to wszystko racja, że cała ta złożoność powstała z najprostszych pierwiastków. Czy zatem nasze myśli, nasz charakter, cechy, odruchy są tylko wytworem impulsów elektromagnetycznych pomiędzy najbardziej zaawansowanymi komórkami - nerwowymi? Czy nasza dusza może być jedynie wytworem, który wyewoluował z materii i jest jedynie skomplikowanym połączeniem wszystkich oddziaływań naszego układu nerwowego?

Z drugiej strony spójrzmy na Ziemię jako planetę... chociażby z Księżyca. Nie zauważymy z tej odległości człowieka a jego działalność można by zaobserwować przez dobre teleskopy. Ale jednak istniejemy na Ziemi. Spójrzmy na Układ Słoneczny, w którym Ziemia jest niewielką skalistą grudką krążącą wokół genialnego termojądrowego pieca utrzymującego właśnie życie na naszej planecie. W skali kosmosu jesteśmy niczym. Jesteśmy tak mało znaczący, że gdybym chciał nas opisać ułamkiem to chyba zabrakłoby mi zer po przecinku... Jesteśmy tak delikatni i nasz żywot jest tak kruchy, że gdyby nasz termojądrowy piec - Słońce - był trochę cieplejszy albo zimniejszy - nasze istnienie pozbawione byłoby jakichkolwiek podstaw. Można by więc powiedzieć, że jesteśmy maleńkim ziarnkiem kosmicznego pyłu. I tu znów możemy powiedzieć o cudzie - bo warunki dookoła są tak sprzyjające, że mimo wszystko możemy istnieć!

Również jeśli spojrzymy na nas z perspektywy czasu - co to jest 100 lat? Chciałoby się tyle dożyć, prawda? Podczas, gdy nasza rasa liczy sobie kilkanaście tysięcy... jesteśmy jeszcze w stanie mgliście sobie wyobrazić 65 mln lat, co jest szacunkową datą wymarcia dinozaurów. I chociaż ta liczba nas powala już na kolana, to przy oszacowaniu wieku Wszechświata - około 13,5 mld lat - znowu trzeba się poważnie zastanowić, jakim to ułamkiem opisać. Ilości, wielkości, czas... podawane w takiej skali są po prostu zbyt abstrakcyjne, by użyć do tego konkretnego porównania. Żyjemy na takiej przypadkowej planecie krążącej wokół jednej z milionów gwiazd w naszej galaktyce, która jest jedną z milionów w kosmosie. Ani nasza galaktyka, ani Słońce, ani Ziemia nie są niezwykłych kształtów, czy rozmiarów. Ale zachwycamy się, bo Ziemia jest niezwykła, bo jest tu życie. I to fakt! To cudowne, nieprawda? Chociaż w tej skali można by rozpatrywać, że życie jest takim nowotworem, który dopadł jedną z planet we Wszechświecie (może nie tylko jedną?).

  • slide11.jpg
  • slide22.jpg
  • slide33.jpg
  • slide44.jpg
  • slide55.jpg