Ciekawe linki

Jeśli się podoba

Rozmyślania połączone z naśladowaniem zewnętrznych zachowań Chrystusa nic nie dają. Nie idzie przecież o imitowanie Chrystusa, ale o to, by stać się tym, czym był Chrystus. Jest to kwestia stania się Chrystusem, uzyskania świadomości, zrozumienia tego, co dzieje się wewnątrz ciebie. Wszystkie inne metody mające służyć zmianie siebie można porównać do pchania samochodu. Przypuśćmy, że musisz udać się w podróż do odległego miasta. W drodze psuje ci się samochód. No tak, fatalnie. Samochód jest zepsuty, a więc zakasujemy rękawy i zaczynamy pchać nasz samochód. Pchamy i pchamy… aż do odległego miasta.

- Uff – mówimy – dobrnęliśmy.

A następnie pchamy samochód drogą do następnego miasta! Powiecie:

- A jednak w końcu dotarliśmy – ale czy to ma być życie? Wiecie czego wam potrzeba? Eksperta, mechanika, który podniesie maskę i wymieni świecę. Przekręci klucz w stacyjce i samochód pojedzie. Potrzebny jest specjalista – potrzebne jest zrozumienie, wgląd, świadomość. I wtedy nie będziecie musieli pchać. Nie potrzebny wysiłek. To dlatego ludzie są tacy zmęczeni, obezwładnieni znużeniem. I mnie i was nauczono niezadowolenia z siebie. I to jest psychologiczne źródło zła. Jesteśmy ciągle niezadowoleni, nieusatysfakcjonowani – ciągle pchamy. Pchaj, włóż w to jeszcze więcej wysiłku i jeszcze więcej. Ale wewnętrzny konflikt pozostanie i bardzo niewiele z niego zrozumiesz.

  • slide11.jpg
  • slide22.jpg
  • slide33.jpg
  • slide44.jpg
  • slide55.jpg