Ciekawe linki

Jeśli się podoba

5-metoksy-N,N-dimetylotryptamina38. 5-MEO-DMT

5-metoksy-N,N-dimetylotryptamina

5-metoksy-3-[2-(dimetyloamino)-etylo]-indol

N,N,O-trimetyloserotonina

N,N,O-TMS

sster metylowy bufoteniny

O-metylobufotenina

OMB


SYNTEZA: Do ochłodzonego, dobrze mieszanego roztworu 16 g 5-metoksyindolu w 200 ml bezwodnego eteru dietylowego dodano kroplami 25 g chlorku oksalilu. Mieszanie kontynuowano następne 10 minut a następnie czerwone kryształy odfiltrowano, przemyto lekko eterem dietylowym i z powrotem dodano do zlewki jako zawiesinę w 200 ml świeżego bezwodnego eteru dietylowego. Dodano do tego roztwór 8,5 g dimetylaminy w 25 ml bezwodnego eteru dietylowego, co spowodowało odbarwienie czerwonego koloru. Mieszanie kontynuowano przez następne pół godziny i osady odfiltrowano i przemyto eterem dietylowym. Rekrystalizacja z mieszaniny THF i eteru dietylwoego dała 20 g (wydajność 75%) 5-metoksy-N,N-dimetyloindol-3-glioksylamidu o t.t. 223-223,5 °C w postaci drobnych białych kryształków.

Do dobrze mieszanej zawiesiny 11,7 g Li[AlH4] w 350 ml bezwodnego eteru dietylowego dodano małymi porcjami zawiesinę 18,5 g 5-metoksy-N,N-dimetyloindol-3-iloglioksylamidu w 200 ml gorącego benzenu. Ostatnie z kryształków przepłukano bezwodnym eterem dietylowym i mieszaninę ogrzewano pod chłodnicą zwrotną przez 1,5 godziny. Po ochłodzeniu na zewnętrznej łaźni lodowej kompleksowe związki i nadmiar wodorku rozłożono ostrożnie dodając wodę. Osady nieorganiczne odfiltrowano i przemyto dodatkową porcją eteru dietylowego, przesącz i popłuczyny połączono i wysuszono nad bezwodnym MgSO4 a rozpuszczalnik usunięto pod zmniejszonym ciśnieniem. Pozostałość przedestylowano w aparacie KugelRohr’a uzyskując bezbarwną frakcję wrzącą w temperaturze 160-170 °C pod cieśnieniem 0,6 mmHg, krystalizującą podczas ochładzania. Uzyskano w ten sposób 12,8 g  (wydajność 78%) 5-metoksy-N,N-dimetylotryptaminy (5-MeO-DMT), która po krystalizacji z heksanu miała t.t. 69-70 °C. Chlorowodorek można otrzymać przepuszczając HCl przez roztwór aminy w eterze dietylowym. Po krystalizacji z mieszaniny etanolu i eteru dietylowego sól ta miała t.t. 145-146 °C.

DAWKA: 6 - 20 mg, palone; 2 - 3 mg, dożylnie

CZAS TRWANIA: 1 - 2 godzin

OCENA JAKOŚCIOWA: (6 mg, palone) Poczułem to po chwili – w rzeczywistości nie w głowie, ale głowa czuła się bliżej niższych części ciała – bliżej ziemi – słąbe kolana – wyraźne wibracje. Osiągnąłem szczyt po 2-3 minutach. Był dość intensywny, ale nie jak maksymalne DMT przy 30 mg ze zmysłowym zamknięciem. Delikatne mdłości podczas zejścia – jestem zadowolony, że nie jadłem czegokolwiek. W ogólnym porównaniu do DMT nieco silniejszy, nieco szybszy, ale DMT jest zdecydowanie prostsze, efekt naćpania osiąga się bez zmysłowego wkładu, bez wkłądu intelektualnego. Największym wkładem może być dostarczenie obiektowi słownictwa zmienionego stanu świadomości z interesującymi i twórczymi narkotykami, efekty te będą podobne, ale tym samym nie rozpraszające.

(8 mg, palone) Zostałem wyjebany, mogę dodać, że daleko, ale jedynie na 10 minut i efekty znikły po pół godziny. Podczas epizodu psychicznej aktywności byłem niemalże nieobecny. Nie mogę powiedzieć, że nie byłem pod wrażeniem w pewien sposób, chociaż to nie było dokładnie to, czego oczekiwałem. Czytałem raporty z oświadczeniamia zróżnicowanymi od „karłów” i „elfów” do „nawalania w głowie”, z których to drugie odnosi się bardziej do mojego doświadczenia.

(około 10 mg, palone) Nadejście było łagodne, około 15 minut. Czułem się, jakby cała moja krew zastygła. Nie było zauważalnych efektów wizualnych, ale mój słuch był nieco zmniejszony. Całe doświadczenie trwało ponad godzinę.

(około 15 mg, palone) Wciągnałem macha z fajki wodnej z 5-metoksy i zajęło 8-10 sekund zanim substancje dotarły do mojego mózgu, kiedy pamiętam, że zacząłem się przewracać z mojej siedzącej pozycji. Moje normalne fizyczne postrzeganie rozpłynęło się daleko od mojej świadomości. Moje uszy zaczęły dzwonić i zacząłem odpływać. Właściwie byłem świadomy pewnego rezonansu mojego słuchowego postrzegania, elektrycznego brzęczenia wahającego się w synchronizacji mojej percepcji wizualnej. To, co zobaczyłem można byłe jedynie opisać jako fantastyczną, subtelną, wielokolorową fluorescencję, całkowicie wypełniającą obszary dostępne wizualnie. Powiedziałbym w ten sposób, ponieważ na przemian traciłem kontakt z ciałem, nie mogłem powiedzieć, czy moje oczy były zamknięte czy otwarte, jakkolwiek początkowo miałem uczucie, że przeskakiwały one tam i z powrotem, od brzegu do brzegu. Te uczucia i doznania szybko się rozbudowały, w przeciągu sekund: nie pamiętam uczucia rozbudowywania do tego punktu a potem nie byłem w moim ciele lub w czasie. W 10-15 minut moje ciało było pod wpływem narkotyku a umysł całkowicie bez odniesienia, nie było sposobu ograniczenia mojej świadomości albo ocenić bodźców z nią powiązanych. Pamiętam przełączanie do świadomości, gdzie niekończąca i skomplikowana fluorescencja była miłością i energią światła. Wezwałem te siły wewnątrz mojego bytu do wyrównania i przedłożenia, do opuszczenia wszystkich przekonujących lęków, które mogły zaistnieć… i ta wrodzona decyzja oszczędziła mi wiele psychicznej szkody. To, co może powiedzieć najwybitniej o tym, jak się czułem, to niezdolność pod żadnym pozorem do osądu, jakąkolwiek metodą umyzłu… jest to niepokonane, tak głębokie, jak całkowita bezwarunkowa miłość, którą jest życie. Jaka podróż, ha?

(15 mg, palone) Po około 60 sekundach, gdy wypaliłem tę wolną zasadę, ujrzałem każdą myśl idącą wszędzie we Wszechświecie i wszystkie możliwe rzeczywistości, aż zostałem zrujnowany tą straszliwą bezwzględną miłością. To mnie bardzo wystraszyło. Kiedy znowu mogłem widzieć (15 minut później) byo tak, jakby echo myśli w mojej głowie mówiło, że dane mi było niezmiernie rzadkie spojrzenie na pełnię świadomości wszystkiego. Nigdy nie byłem tak mocno uderzony wcześniej czy później. Definitywne ++++.

(około 20 mg, palone) Jest to bardzo silny halucynogen. Dwudziestominutowe doświadczenie. Dla mnie było to jak dołączenie doświadczenia MDMA do DMT. DMT jest dla mnie przerażające (chociaż ciągle do niego wracam) i muszę naprawdę pomyśleć przed przystąpieniem do niego. 5-MeO-DMT było dużo bardziej odprężające, rodzaj doświadczenia kosmicznej świadomości. Włamałem się do miejsca podobnego do DMT, ale to było bardziej jak otrzymanie łaski. Czułem się nieco wstrząśnięty (jakby dreszcze) podczas zejścia.

(25 mg, palone) Umieściłem 25 mg 5-metoksy-DMT na nierdzewnej małej łyżeczce i odparowałem na płomieniu zapalniczki zbierając dym w odwrócony do góry nogami lejek. Cały dym wciągnąłem; smak był łagodny – bez plastikowego smaku DMT. Około 10 sekund po inhalacji ostatniego dymku pojawiło się szybko rosnące poczucie podniecenia i ciekawość z nutą „teraz to zrobiłeś”, ale dominowało uczucie „WOW, to jest TO!” Wystąpiło ogromne uczucie prędkości i przyspieszenia. Po około 10 sekundach te uczucia rozbudowały się do intensywności nie doświadczanej nigdy wcześniej. Cały wszechświat się zapadł przez moją świadomość. To tak, jakby umysł był w stanie doświadczyć bardzo dużej liczby obiektów, sytuacji i uczuć, ale zwykle postrzegamy to tylko pojedynczo w czasie. Czułem, że mój umysł postrzega to wszystko na raz. Nie było odległości, nie było możliwości zbadania doświadczenia. To było po prostu możliwie najbardziej intensywne doświadczenie; osobliwość, oświecenie (przeciwieństwo zamroczenia, utraty świadomości), nie miałem wiele pamięci mojego stanu. W ogóle nie pamiętałem np. czy moje oczy były otwarte czy zamknięte. Po kilku sekundach czy minutach to zaczęło zanikać i przypominać tylko intensywne psychodeliczne stany. Miałem tutaj wrażenie wizualizacji będących częścią bytów wszechświata, wszystkich aktywości naszych odzienności, przeplatających się zadań, ciągle poruszających się w niewiarygodnym tempie wraz z tęsknotą za pojedynczą grupą / organizmem świadomości i transcendencji. Po kilku następnych minutach to zanikło do stanu uwagi (+1) z dodatkowym uczuciem podziwu, zdumienia i silnej rozbudowanej wdzięczności wobec wszechświata i ogólnie za doświadczenie.

(30 mg, palone) Umieściłem około 30 mg 5-MeO w fajce i wypaliłem jednym machem, bez drugiego namysłu. Chwilę później czołgałem się na moim łóżku (w pozycji płodowej) z zamkniętymi oczami, wijąc się, krzycząc (w myślach) „Kurwa! Zabiłeś siebie!” Powtarzałem to kilka razy, bardzo bojąc się śmierci. Nic nie widziałem, gdy moje oczy były zamknięte za wyjątkiem jaskrawego białego światła, które widać po patrzeniu się na jaskrawe światło. Jedyną inną „wizją” będącą w mojej głowie – doszedłem do wniosku, że moje życie będzie zmarnowane, jeśli tu umrę. To pokazało mi wszystkie odrzucone skrypty i że nic dobrego ponownie się nie przydarzy. To było spojrzenie na moją przyszłość w przypadku śmierci. Skupiłem się na oddychaniu i to pomogło mi przetrwać (psychicznie). Poszedłem do salonu i włożyłem płytę CD do odtwarzacza i pierwszy utwór przywrócił moją uwagę i wróciłem do sypialni. Ku mojemu zaskoczeniu minęło 40 minut, co pamiętałem zaledwie jako kilka sekund. To mnie przeraziło, myślałem, że miałem omdlenie. Czułem efekty przez około godzinę i powoli zaczęły zanikać.

(niewiadoma, ale duża ilość, palona) Przyglądałem się obiektowi, który bardzo szybko przeszedł niemalże w stan podobny do śpiączki. W ciągu sekund jego twarz stała się purpurowa i przestał oddychać. Uderzyłem go w klatkę piersiową i wdmuchnąłem w niego powietrze, wydawało się, że przywróciłem go do świadomości z komentarzem „TO jest absolutna ekstaza”. Przestał oddychać po raz drugi i zastosowałem oddychanie usta-usta i masaż serca. Ponownie się ocknął i udało się utrzymać kontynuację świadomości i osiągnąć częściowe „odzyskanie”. W stanie czuwania był coraz bardziej świadomy, ale przy zamkniętych oczach był opętany czymś, co nazywał „energią terroru”. Nie mógł spać, ponieważ po zamknięciu oczu czuł się zagrożony w sposób, którego nie mógł tolerować. Trzy dni później zastosowano interwencję medyczną z lekami przeciwpsychotycznymi, które pomogły w odzyskaniu możliwego do przyjęcia wzorca zachowań po kilku następnych dniach.

(35 mg, doustnie) Bez aktywności.

(0,35 mg, dożylnie) Rzeczywisty efekt.

(0,5 mg, dożylnie) Poczułem efekty wyraźnie po minucie, razem z pewnym bólem w miejscu wstrzyknięcia. Po kilku minutach czułem bardzo wyraźne uspokojenie i wyciszenie mojego umysłu. Chociaż mogłem prowadzić rozmowę o niczym i nie czułem się w najmniejszym stopniu naćpany, myślę, że było to bardzo charakterystyczne uczucie.

(0,7 mg, dożylnie) Było to w zasadzie doświadczenie na poziomie +1. Po kilku przypadkach czułem tego ruch, bardzo łagodne fale. Myślałem o myśleniu o doświadczeniu, o pisaniu o tym i tak przeżywałem siebie jako obserwator i edytor. To nie było przytłaczające, ale delikatne.

(1,3 mg, dożylnie) Po kilku sekundach uczestniczyłem w przepięknych, całocielesnych, szczękających zębami dreszczach, które trwały około 10 minut, niemalże przez trwanie efektów. Odczucia bardziej wydawały się pochodzić z obszaru głowy a moje „pełnowartościowe” doświadczenie palonego 5-MeO-DMT wydawało się emanować z centrum i serca.

(2,3 mg, dożylnie) Pamiętam o perspektywnie wiedzy, że byłem świadomy, i jeśli nie od początku doświadczenia, to bardzo krótko po jego rozpoczęciu wiedziałem, że zystałem tę świadomość. Myślałem, że byłem na oceanie. Nie pamiętam gdzie po raz pierwszy straciłem ciągłość świadomości (trochę jak zaćmienie po wódce), ale pamiętam, że byłem świadomy dźwięków, które wydawałem jakiś czas po tym, gdy zacząłem śpiewać. Po jakimś czasie pomyślałem, żeby zmienić te dźwięki, z czego byłem zadowolony i również zaobserwowałem krótkie zdziwienie, że dźwięki te były kontynuowane, nie zmienione moim oddechem. Śpiewałem w drodze powrotnej.

(3,1 mg, dożylnie) Mówiłem z wysiłkiem. Nawiązywałem kontakt z ciałem. Powiedziałem „wyłącz światła” i „kocham cię” i potem to straciłem. Później byłem zdumiony znalezieniem pokoju pełnego ludzi, którzy byli przerażeni zasłyszanymi hałasami i byłem zaskoczony, gdy mi powiedziano, że to ja je robiłem.

ROZSZERZENIE I KOMENTARZ: To jest jak DMT, inny naturalnie występujący alkaloid, który nie jest aktywny doustnie. I tak jak DMT jest niemal zawsze palony. To jest powód, że zarówno tam, jak i tu jest kilka stwierdzeń „około” w dawkowaniu. Kiedy pojazd się toczy wspólnie zawierając trochę obojętnego nośnika roślinnego, albo szklana rurka ogrzana palnikiem, co może dokładnie określić ile jest właściwie narkotyku odparowanego i wciągniętego do płuc? Ponadto z szeregu odpowiedzi jakościowym można naprawdę powiedzieć, że jest to inna rzecz dla różnych ludzi. Nie znam żadnego poziomu aktywności doustnej (mówiono mi o próbowaniu 35 mg), ale wiele eksperymentów z doustnym podaniem 5-MeO-DMT poprzedzonym podaniem harmaliny ukazało aktywność w przedziale 10-25 mg. Jest to omówione w rozdziale Hoasca vs Ayahuasca. Pewne próby eksperymentów dożylnych z radioizotopami i materiałami nieoznaczonymi nie ukazały efektów przy 100 µg, ale rzeczywiste efekty przy 250 µg. Wyższe poziomy przekonują o zwiększonej silne działania, która jest efektem tej drogi. Proces wstrzykiwania jest szybszy niż palenia i unika się dziwnego smaku dymu.

5-MeO-DMT po raz pierwszy obserwowano w roślinie rodziny Rue (Rutaceae) zwanej Dictyoloma incanescens. Teraz jest rozpoznana, jako aktywny składnik wielu południowoamerykańskich tabak. Tabaka o nazwie cohoba jest głównie powiązana z roślinami Piptadenia i Mimosa gnus, ponieważ one w dużej mierze zawierają DMT, opisane są pod swoim rozdziałem. Ale są też inne tabaki, jak yakee i yato (w Kolumbii) i paricá, epená i nyakwana w Brazylii, które mogą prawdopodobnie być tu omówione. Używane rośliny są w rodzaju Virola, zawartego najbardziej obficie w drzewach basenu Amazonii.

Był długo trwający, nie do rozwiązania spór wśród botaników co do najlepszej klasyfikacji roślin. Istnieją morfotaksonomiści, którzy twierdzą, że przypisanie gatunków powinno opierać się przede wszystkim na wyglądzie, są też chemotaksonomiści, którzy uważają, że naturalne składniki powinny być decydującym czynnikiem rozróżnienia gatunków. Ale ostatecznym wymogiem dla morfologii jest znalezienie kwitnącej rośliny a dla chemii pewnych zdolności analitycznych. Często żaden luksus nie jest dostępny w dżunglach i lasach deszczowych. Główny czynniki tabak Virola, Virola theriodora, jest dobrym przykładem. Dwa roślinne źródła zgromadzone w Brazylii okazały się radykalnie innymi kompozycjami. W jednym 5-MeO-DMT jest w zasadzie jedynym alkaloidem znajdującym się w korze, podczas gdy w drugim DMT jest głównym alkaloidem. Ale obie posiadaj DMT niemal wzcynie w modych zielonych będach. Czy są tego samego gatunku? Inna roślina stosowana jest w niektórych preparatach tabaki to Virola calophylla, gdzie kora, korzeń, liście i pędy zawierają około 90% DMT zawartości alkaloidów. Jednak alkaloidy w korzeniu i korze Virola rufutura zawierają około 85% 5-MeO-DMT.

Dochodzenia w sprawie metaboliczej 6-hydroksylacji jako wstęp do biologicznej aktywności były przeprowadzone z 5-MeO-DMT i odpowiadającą pierwszorzędową tryptaminą (patrz niżej). 6-HO-5-MeO-DMT wykazano na kilku modelach zwierzęcych, że jest mniej aktywne niż związek macierzysty. Zobacz omówienie w DET dla roli, jaką odgrywa metabolizm w niektórych wczesnych badaniach klinicznych.

Usunięcie jednej z grup N-metylowych daje N-metylo-5-metoksytryptaminę (5-MeO-DMT), która jest opisana w swoim rozdziale. Usunięcie ubydwu grup metylowych z atomu azotu daje 5-metoksytryptaminę (5-MeO-T), która była badana szerzej przez radzieckich badaczy jako lek w narażeniu na promieniowanie; ten aspekt został omówiony i rozszerzony w komentarzu melatoniny. Jest również znana pod nazwą handlową Meksamina i jest rozpatrywana jako potencjator centralnie aktywnych narkotyków. Tutaj, jak w przypadku prostszych N,N-dialkilotryptamin, metaboliczne wprowadzenie grupy hydroksylowej na pozycji 6 (z uzyskaniem 6-HO-5-MeO-T) prowadzi do obniżenia farmakologicznej siły działania. Tutaj ponownie nie opisano badań na człowieku.

Prawdziwe akademickie wyzwanie istnieje w wielu badaniach 5-metoksy-DMT (jak wspomniano w DMT, inny narkotyk, ten sam problem), które obejmują mieszanki narkotyków. Drugi natkoryk dodany do tryptaminy jest niemal zawsze inhibitorem monoaminooksydazy, jak harmalina, albo substancją chemiczną (w większości badań klinicznych północnej półkuli) albo naparem z roślin (w większości dżungli południowej półkuli). Wyzwaniem jest jak należy klasyfikować te obserwacje? Jako pierwszy narkotyk modyfikowany użyciem drugiego? Jako drugi narkotyk modyfikowany użyciem pierwszego? Czy mieszaniny powinny być traktowane jako osobna rzecz sama w sobie?

Ponieważ mieszanina niezmiennie wykazuje właściwości, których nie wykazuje żaden ze związków stosowanych pojedyczno, jest oczywiste, że połączenie jest głównym składnikiem klasyfikacji. Kiedy składnik harmalinowy jest mieszaniną roślinną zawierającą harmalinę, wspólną nazwą jest używana Ayahuasca. Może to być dowolna z wielu roślin zawierających karbolinę (albo samą harmalinę) połączoną z bardzo wieloma aminami począwszy od tryptamin do grzybów aż  do tak odmiennych materiałów, jak składniki Jimson Weed. Te połączenia są zwykle nieznane co do dokładnego składu i będą omówione w rozdziale poświęconym właśnie tej kombinacji zatytułowanym „Hoasca vs. Ayahuasca”. Z drugiej strony, gdy składniki są dyskretnymi związkami, proces jest dużo bardziej kontrolowany (w sensie eksperymentalnym raczej niż w sensie efektów) i te kombinacje są zebrane w przepisie na harmalinę.

Istnieje trochę więcej wpisów dla 5-MeO-DMT, jedne są bardzo ważne, inne zupełnie błahe. Jest zjawisko zażywania narkotyków, które często jest określane jako popularny zwrot „lizanie ropuchy”. Zaangażowaną ropuchą jest Ropucha Pustyni Sonora zwana również Ropuchą Rzeki Kolorado, posiadającą dwumianowy Bufo alverius. Nie jest to ściśle powiązane z rzeczna ropuchą Bufo marinus, jak podkreślali różni ludzie, zainspirowani przez ikonografię wczesnych Olmeków i Majów. Oczywiście mit lizania jest wyolbrzymiony przez gazety – to jed jad, który jest aktywny i jest palony. Kiedy pustynna ropucha jest głaskana w pobliżu ślinianek w okolicy szyi, tryska tym jadem a kiedy on wyschnie na twardej powierzchni przyjmuje strukturę gumowego cementu. Zawiera do 15% 5-MeO-DMT, jak również N-metylo-5-metoksytryptaminę, 5-MeO-NMT i bufoteninę, które posiadają własne opisy.

Jest tu błahe wprowadzenie. Zaangażowałem się w mały incydent z australijską ropuchą, kiedy ostatnio odwiedziłem Sydney. Jest historycznie stały aksjomat „droga do piekła jest wybrukowana dobrymi intencjami” w staraniach zaimportowania rozwiązania problemu, który był nieprzewidywalny w konsekwencji wcześniej importowanych rozwiązań. Nie pamiętam zapisów dekada po dekadzie, ale jak pamiętam angażowały one m.in. psy, króliki, wirusy do kontroli królików i może mangusty. I bydło. Bydło było sprowadzane w połowie wieku jako pożądane rolnicze dobro, ale nie można było przewidzieć, czy ich odchody się nie pogorszą. Były lokalne chrząszcze na łajnie, ale docenili odchody kangura (wielkości rodzynek) bardziej niż krowie (wielkości tortu). Więc jaja chrząszczy zorientowanych na krowi gnój sprowadzono około 1970 i, po okresie zwykłej kwarantanny, zostały uwolnione do ekosfery. Inny chrząszcz przyszedł bez zaproszenia wraz z importem trzciny cukrowej. Autostopem na trzcinie przyjechał chrząszcz trzcinowy, nie miał tu naturalnych przeciwników. Chrząszcze mnożyły się i jako rozwiązanie na ich inwazję przywieziono „ropuchę trzcinową”, Bufo marinus (ropuchę rzeczną, nie pustynną, dla ewentualnego rozczarowania subkultury zorientowanej na narkotyki), w którą wierzono, że może zapewnić nad nimi kontrolę. Cóż, okazało się, że chrząszcze żyły w górnej części łodyg trzciny a żaby na dole. Ropuchy nie jadły chrząszczy, ale udało się im skutecznie rozmnażać, ponieważ także nie miały naturalnych wrogów. Dzisiaj rozciągają się po północno-wchodniej Australii.

W środku centrum Sydney, tuż przy Hyde Park przy Williams and College, jest Muzeum Austalii z potężną biblioteką historii naturalnej, którą chciałem wykorzystać w dążeniu wykorzystania Aborygenów do używania czerwonej fasoli. Była specjalna wystawa na wyświetlaczu z pokazem żab i ropuch Australii, z hostorią, fotografiami i czasem z dźwiękami ich rechotu. Zauważyłem panel poświęcony pochodzeniu i krótkiej historii Bufo marinus. Bezpośrednio naprzeciwko tego była mała starsza pani pilnie czytajaca tekst, który mówił w przybliżeniu, że wirus, który powstał w pewnym laboratorium badawczym Ameryki Południowej były odpowiedni dla tej ropuchy i mógłby wziąć problem pod kontrolę. Zastanowiłem się sam, ale wystarczająco głośno, by mogła mnie usłyszeć, czy to nie ten sam wirus, który powoduje objawy AIDS w Wallaby?

Spojrzała na mnie przez chwilę, odwróciłą się i odeszła. Może, tylko może, kolejna plotka nieznanego pochodzenia została uruchomiona.

5-metoksy-N,N-dimetylotryptamina

  • slide11.jpg
  • slide22.jpg
  • slide33.jpg
  • slide44.jpg
  • slide55.jpg