Ciekawe linki

Jeśli się podoba

5-hydroksy-N,N-dimetylotryptamina19. 5-HO-DMT

5-hydroksy-N,N-dimetylotryptamina

3-(2-dimetyloaminoetylo)-indol-5-ol

N,N-dimetyloserotonina

bufotenina

mappina


SYNTEZA: Roztwór 0,67 g 5-hydroksyindolu (indol-5-olu) w 10 ml bezwodnego metanolu potraktowano roztworem 0,3 g metanolanu sodu w metanolu po czym dodano 0,7 g chlorku benzylu. Mieszaninę ogrzewano na łaźni parowej przez pół godziny i rozpuszczalnik usunięto pod zmniejszonym ciśnieniem. Z pozostałości utworzono zawiesinę w wodzie i CH2Cl2, fazę organiczną oddzielono i fazę wodną wyekstrahowano raz CH2Cl2. Połączone roztwory organiczne pozbawiono rozpuszczalnika pod zmniejszonym ciśnieniem a pozostałość przedestylowano. Bezbarwna frakcja wychodziła w przedziale 170-190 °C i spontanicznie krystalizowała w odbieralniku. Uzyskano 0,9 g (wydajność 80%) 5-benzyloksyindolu o t.t. 81-86 °C, którą podniesiono przez rekrystalizację z mieszaniny toluenu i heksanu do 94-96 °C. Próbka otrzymana przez dekarboksylację kwasu 5-benzyloksyindolo-2-carboksylowego miała t.t. 102 °C po krystalizacji z benzenu.

Roztwór 1 g 5-benzyloksyindolu w 20 ml eteru dietylowego ochłodzono do 0 °C, energicznie mieszano i potraktowano 0,6 g chlorkiem oksalilu w 10 ml eteru dietylowego dodawanego kroplami w ciagu pół godziny. Około połowy tego procesu pojawiły się bladoczerwone osady. Mieszanie kontynuowano następne pół godziny i osady odfiltrowano i przemyto małą ilością eteru dietylowego. Ten chlorek kwasowy miał t.t. 149-151 °C, ale użyty został bez dodatkowego oczyszczenia w kolejnej reakcji. Dodano w małych porcjach 1,2 ml 33% wodny roztwór dimetyloaminy, rozcieńczono zakwaszoną wodą i powstałe osady odfiltrowano. Przemyto je wodą a następnie eterem dietylowym i wysuszono. Produkt, 5-benzyloksy-N,N-dimetylo-3-indologlioksylamid ważył 1,18 g (wydajność 82 %) po wysuszeniu i miał t.t. 185-187 °C.

Do dobrze mieszanej zawiesiny 1 g Li[AlH4] w 40 ml eteru dietylowego dodano roztwór 1 g 5-benzyloksy-N,N-dimetylo-3-indologlioksamidu w 15 ml THF. Po zakończeniu procesu mieszaninę utrzymywano w stanie wrzenia pod chłodnicą zwrotną przez 6 godzin, ochłodzono i nadmiar wodorku i kompleksowe związki ostrożnie zneutralizowano dodaniem wody i po zakończeniu wydzielania wodoru mieszaninę zalkalizowano stężonym NH4OH. Osady odfiltrowano i przemyto THF. Przesącz i popłuczyny połączono a rozpuszczalnik usunięto pod zmniejszonym ciśnieniem uzyskując klarowną pozostałość, którą rozpuszczono w eterze dietylowym i zakwaszono roztworem kwasu szczawiowego w eterze dietylowym. Utworzone kryształki odfiltrowano, przemyto eterem dietylowym i wysuszono uzyskując 1 g (wydajność 84%) szczawianu 5-benzyloksy-N,N-dimetylotryptaminy o t.t. 178-180 °C po rekrystalizacji z metanolu. Chlorowodorek opisywano t.t. 154-155 °C i 162-163 °C.

Grupę benzylową usunięto przez uwodornienie roztworu 0,8 g szczawianu 5-benzyloksy-N,N-dimetylotryptaminy w 5 ml metanolu zawierajacego 0,1 g 10% katalizatora palladu na węglu. Mieszaninę wytrząsano pod ciśnieniem 3 atm w wodorze przez 6 godzin a osady odfiltrowano. Odparowanie rozpuszczalnika pod zmniejszonym ciśnieniem dało pozostałość, którą rozpuszczono w bezwodnym eterze dietylowym i zakwaszono roztworem kwasu szczawiowego w eterze dietylowym. W ten sposób uzyskano, po filtracji, przemyciu eterem i wysuszeniu, 0,53 g (wydajność 87%) monoszczawianu bufoteniny w postaci różowych igieł o t.t. 93-94 °C. T.t. 178 °C z literatury może odnosić się do diszczawianu. Wolną zasadę opisywano t.t. 125-126 °C lub 146-147 °C.

DAWKA: 8 - 16 mg, dożylnie

CZAS TRWANIA: 1 - 2 godzin

OCENA JAKOŚCIOWA: (1 mg, dożylnie, w przeciągu 3 minut) W przeciągu minuty od początku wstrzykiwania poczułem ściśnięcie w klatce piersiowej i wrażenie na twarzy, jakby był dźgany pokrzywami – trwało to 6 minut. Miałem ulotne mdłości.

(2 mg, dożylnie, w przeciągu 3 minut) Czułem ucisk w gardle i żołądku, wydawało się, że mój puls się ścigał, chociaż najwyraźniej nie było zmian ani w pulsie, ani w ciśnieniu krwi.

(4 mg, dożylnie, w przeciągu 3 minut) Podczas zastrzyku początkowo poczułem palenie na twarzy a następnie ucisk z góry i drętwienie całego ciała. Widziałem czerwone i czarne plany – żywe pomarańczowo-czerwone – poruszające się dokoła. Widocznie mój purpurowy kolor twarzy trwał około 15 minut, po czym znikły też rzeczy wizualne.

(8 mg, dożylnie, w przeciągu 3 minut) Stałem się oszołomiony tak szybko, jak rozpoczął się zastrzyk, wtedy moja twarz spurpurowiała i zrobiło mi się niedobrze, czułem, że nie mogę oddychać. Widziałem białe proste linie na czarnym tle. Nie mogłem śledzić wzoru. Potem były czerwone, zielone I żółte kropki, bardzo jasne, jakby były zrobione z fluoryzującego materiału, poruszające się jak krwinki w naczyniach włosowatych, falujące przez białe linie. Po kolejnych dwóch minutach wszystko znikło.

(10 mg, dożylnie, w przeciągu 50 sekund) Nagłe uderzenie gorąca w moją twarz. Nie mogłem wystarczająco szybko oddychać.

(10 mg, dożylnie w przeciągu 77 minut). Żadnych psychologicznych zmian.

(16 mg, dożylnie, w przeciągu 3 minut) Niemal natychmiast poczułem pieczenie w podniebieniu i czułem mrowienie na całym ciele. Moja twarz spurpurowiała i czułem miażdżenie w klatce piersiowej. Wszystko było za żółtą mgłą i pociłem się mocno, i wymiotowałem. Nie mogłem wydobyć słowa. Mój umysł był zatłoczony. Kiedy zaczynałem myśli, kolejna przychodziła i się z nią ścierała. Nie mogłem się jasno wyrazić. Jestem tutaj i nie tutaj. Po 40 minutach czułem się lepiej, ale nadal czuję, jakbym chciał chodzić, jak na kacu.

ROZSZERZENIE I KOMENTARZ: Jest to prezentacja z najwcześniejszych badań dokonanych z bufoteniną na ludziach, badania na 14 schizofrenikach w stanowym szpitalu psychiatrycznym i dwóch skazanych w więzieniu stanowym. Dwóm oskarżonym wstrzyknięto w ciągu 3 minut roztwór soli bufoteniny. Ta jedna obserwacja, opis syndromu serotoninowego (uwalnianie serotoniny do krwi nazywane rozkwitem rakowiaka) było wszystkim, co zaobserwowano we właściwym czasie we właściwym miejscu, by zaklasyfikować bufoteninę na kartach „niebezpiecznych narkotyków” w klasyfikacji FDA. Wraz z nastaniem Controlled Substancje Act z 1970 roku umieszczono go w Wykazie I jako halucynogen o wysokim potencjale nadużycia bez zaakceptowanych zastosowań medycznych. Niezależnie od rzeczywistej aktywności, jaką może wykazywać bufotenina, i jaką rolę może odgrywać w wytłumaczeniu złożonej roli serotoniny w ciele ludzkim, dzisiaj jest niesamowicie trudna w badaniach, ponieważ rumień na twarzy badanych osób w więzieniu Maryland podczas badań pojawił się właśnie w złym czasie.

Ale to jest polityka narkotykowa. Nie mogę pomóc, ale komentować niektóre aspekty etyki medycznej, które towarzyszą tym badaniom. Tutaj był zbiór 14 schizofreników, eksperymentalna trzoda w analogii przychodzącej na myśl, na której to lekarze testowali narkotyk przez wstrzykiwanie. Słuchałem konta jednej pani po gwałtownym podaniu dożylnym bufoteniny. „Wystąpiło intensywne ślinienie. Mogła łatwo utopić się w swojej ślinie i musiała być przekręcona na swoją stronę. Tętno nieznacznie wzrosło w okresie rozciągającym się od końca zastrzyku do około 10 minut, ale bez większej różnicy w ciśnieniu krwi. Reagowanie powróciło po około 23 minutach, po którym czasie pacjentka była całkowicie świadoma do okresu przed wstrzyknięciem, mówiła o stłumionej pamięci długotrwałej od 3 roku życia, kiedy weszła do łazienki i zobaczyła matkę umierającą przez krwawienie z macicy. Było to mówione bez wpływu i nie miało konsekwencji terapeutycznych.” ŚWIĘTA KROWA! Cierpiący na schizofrenię wolontariusz z długo tłumioną pamięcią traumatycznej śmierci matki. I w związku ze stanem sztuki leczenia w szpitalach psychiatrycznych tamtych czasów, dwóch lekarzy skutecznie ignorowało to, co dzisiaj byłoby rozważone jako dramatyczny przełom w terapii. Ich inne badanie było niemalże śmiertelne, wymagające sztucznego oddychania jako interwencji. Czy to jest badanie w tej dziedzinie medycyny?

Tyle o polityce i wykładach medycznych. Co można powiedzieć o samym narkotyku? Jest to przypadek bardzo rzadkiej rasy aktywnych związków, które można znaleźć zarówno w królestwie zwierząt jak i roślin. Od ropuch do muchomorów. Istnieje wiele bardzo bliskich strukturalnych podobieństw w dzikim świecie. Bufotenina musi być przede wszystkim postrzegana bardzo blisko w stosunku do serotoniny (jeden z podstawowych neuroprzekaźników), której jest N,N-dimetylowym homologiem. Istnieje wiele modyfikacji w naturze (odnajdywanych często w skórach żab) i mają tam bardzo łudząco podobne nazwy. Jest to pomocne dla mnie do ich wspólnej klasyfikacji.

Bufovirydyna: Jest to ester bufoteniny i kwasu siarkowego w stosunku 1:1. Jest jeszcze bardziej polarny od bufoteniny i odpowiednio jest mniej prawdopodobne, żeby się przedostała do mózgu. Jeśli by dokonano estryfikacji wodorosiarczynem do biologicznie stabilnej postaci, wtedy związek mógłby być po prostu aktywny centralnie, ale prawdopodobnie tylko przez pozajelitowe podanie, jak to obserwowano z 5-MeO-DMT. Narażenie grupy dimetyloaminowej może być łatwym substratem dla MAO.

Bufotenidyna lub Cynobufagina: Jest to wewnętrzna sól czwartorzędowej aminy, sól 5-hydroksy-N,N,N-trimetylotryptamonowa. Często występuje również jako ester wodorosiarczanowy, ale ten ostatni ma trywialną nazwę. Wspomniałem o bufotenidynie i jej siarczanie jako okazjonalnych towarzyszach analogów histaminy odnajdywanych w skórach żab. Zajrzyj do dodatku dla histaminy.

Dehydrobufotenina: Występuje kowalencyjne wiązanie pomiędzy dimetylowanym atomem azotu i indolową pozycją 4, przez teoretyczne usunięcie cząsteczki wodoru. Nie jest to już prosta tryptamina, ale jest powszechnym składnikiem związków kilku ropuch i również kilku gigantycznych trzcin, w których jest zawarta. Z definicji jest czwartorzędową solą aminową. Oryginalna struktura przypisała to do winyloamin (z utratą cząsteczki wodoru z pozycji α/β na łańcuchu. Okazało się to błędne.

Bufotionina: Jest do wodorosiarczan dehydrobufoteniny.

O-metylonordehydrobufotenina: Jest poprzestawianym produktem dehydrobufoteniny, który może być naturalnym produktem albo artefaktem w analizach.

O-metylobufotenina: Reprezentuje prawdziwą krzyżówkę alkaloidu, odnaleziona w wielu roślinach, jak również w rodzinie ropuch, opisana w rozdziale pod synonimem 5-MeO-DMT.

Norbufotenina (5-hydroksy-N-metylotryptamina, N-metyloserotonina, 5-OH-NMT): Zasada ta roproszona jest w królestwie zwierząt i roślin. Odnaleziono ją u kilku ropuch i w pędach jęczmienia. Wyizolowano ją z zioła Desmodium pulchellum. Jest interesującym związkiem zmierzchu leżącym w połowie drogi między znaną toksyną (bufoteniną) i istotnym przekaźnikiem (serotoniną). Jest niezbadana, to wstyd. Odkryto ją w moczu schizofreników, ale nie mówi nic o jej potencjalnej aktywności. Ta naga grupa hydroksylowa może utrudniać dostęp do mózgu. Prawdopodobnie to może być tak trudne, jak w przypadku samej bufoteniny. Usunięcie drugiej grupy metylowej ukazuje serotoninę.

Bufogeniny lub Bufaginy: Są to wolne od azotu steroidowi laktozy, które są sercem toksyn odnalezionych w jadzie ropuch. W ogóle nie mają podobieństwa chemicznego do bufoteniny. Ich przykładami są bufogenina B, bufotalina i bufotalinina.

Bufotoksyny: Są to steroidowi bufaginy, zwykle połączone grupę hydroksylową kwasu korkowego, który jest z kolei związany wiązaniem białkowym do argininy.

Są dwie zmienne strukturalne bufoteniny, które czuję, że mogą być interesujące do przebadania. Jedna dotyczy eterów grupy 5-hydroksylowej. Eter O-metylowy jest oczywiście 5-MeO-DMT. Wspomniano o nim powyżej pod nazwą O-metylobufoteniny. Co można powiedzieć o oczywistej O-etylobufoteninie, 5-EtO-DMT? Raz została zsyntetyzowana z 5-etoksytryptofolu w badaniach fizostygminy i została przekształcona do bufoteniny chlorkiem glinu. Jeśli można tu zastosować analogię z fenetylamin (MEM jest tak silne jak TMA-2), wtedy 5-EtO-DMT powinno być tak silne jak 5-MeO-DMT. I prawdopodobnie powinno być palone z tych samych powodów. Kolejna zmiana dotyczy możliwych estrów na grupie 5-hydroksylowej. Odnalezienie aktywności w rzeczach, jak wodorosiarczan bufovirydyny może być niezwykłe, ale może octan (łatwo otrzymywany z bufoteniny i bezwodnika octowego) mógłby umożliwić działanie na OUN w sposób podobny do octanu 4-hydroksylowego analogu, psylocyny.

Była sobie kiedyś (a może jest dalej) grupa zwana The Institute of Current World Affairs, która przydzielała dotacje ludziom, by pozwolić im podróżować i opisywać tematy zainteresowania kulturalnego. Byłem na ich liście mailingowej, co dało mi wspaniały zbiór esejów i winiet napisanych przez Andy’ego Weil’a, który połączył niektóre z nich w książkę zwaną „Małżeństwo Słońca z Księżycem” („The Marriage of the Sun and Moon”). Starając się zorganizować i zrozumieć farmakologię bufoteniny mile wspomniałem eseje Andy’ego poświęcone magii Uri Geller.

Był on początkowo całkowicie zachwycony sposobem tego młodego człowieka z Izraela potrafiącego wykrzesać z siebie energię psychiczną przed publicznością dając pewne niezwykłe zjawisko. To nie było tylko gięcie kluczy i łyżek, ale było zdalnym przeglądaniem i czytaniem myśli. Były to cuda.

Andy był całkowicie przekształcony, ale wtedy pojawiła się destrukcyjna pewność rozpoczęta ze spotkaniem Andy’ego ze sceptykami nazwana Cudowny Randy, który może zdublować większość złudzeń z mistrzostwem sztuki ze swojej strony. Andy przeszedł z całkowitego zauwania do całkowitej bezmiary w krótkim okresie czasu. Wydawało się, że jego wcześniejsze przekonanie było błędne i wszystko było rzeczywiście błędną interpretacją. Ta zmiana pozycji oczywiście obraziła oba obozy. Ostatecznie przeszedł do rozwiązania pośredniego. Stan Uri Geller może być zasadniczo bez odpowiedzi. Zjawiska paranormalne są uznawane jeśli to potrzebne. Czy te rzeczy są faktyczne? Kto osądza to wszystko i z jakiego punktu widzenia?

Tak też jest z bufoteniną. Czy jest aktywnym psychodelikiem? Absolutnie tak, absolutnie nie, oraz może tak i może nie.

Wczesne raporty używały terminu „psychotomimetyki” i naciskały na psychodeliczną interpretację obserwacji. Obserwatorzy widzieli kolorowe plamy, proste linie na czarnym tle. Słowa nie mogły wyjść. Umysł był zatłoczony. Te i podobne opisy często występują jako elementy doświadczenia psychodelicznego. I jeszcze sceptyk próbuje zwrócić uwagę na terminy, które są ściśle związane z toksycznymi efektami i peryferyjnym zatruciem: moja twarz spurpurowiała, zrobiło mi się niedobrze, nie mogłem wystarczająco szybko oddychać. Pocenie się i tachykardia. Wszystko to fragmenty z małego zbioru komentarzy podanych powyżej. W okresie, który nastąpił po wcześniejszych badaniach opisanych w “OCENIE JAKOŚCIOWEJ” było około tuzina dodatkowych sprawozdań, które mogą być oferowane jako opis tego samego rozrzutu wzlotów i upadków, wykorzystujących różne metody podania. Przy insuflacji miałem jedno, które mówiło o uczuciach strachu, zaczerwienienia twarzy, poceniu się i tachykardii z dawką 10 mg. Inne sprawozdanie mówiło o stanach po wciągnięciu (nosem) 40 mg, kiedy nie obserwowano ani obiektywnych, ani subiektywnych efektów. Niektórzy lekarze wymagają, by związek był niekwestionowanym psychotomimetykiem i musi być skatalogowany tuż przy LSD i psylocybiny. Inni, równie szczerzy, prezentują badania na ludziach sugerujące jedynie obwodową toksyczność z wnioskiem, że nie ma zauważalnego centralnego oddziaływania. Jest wielu, którzy uważają, że w ogóle nie ma efektów, czy wewnętrznych, czy zewnętrznych (w OUN). Status psychofarmakologiczny bufoteniny, tak samo jak Uri Geller, może być zasadniczo bez odpowiedzi.

Dwie ostatnie publikacje dostarczają nowych prowokujących danych do tego dialogu. Jedno z nich jest z udziałem serii pojawiających się rdzawych substancji na Wschodnim Wybrzeżu zwanej Chińskim Kamieniem Miłości, Czarnym Kamieniem, Twardą Skałą albo Słup 100, które są sprzedawane jako afrodyzjaki. Mają być zwilżone i wtarte w genitalia, ale jak można się było spodziewać, było kilku, którzy to jedli lub ewentualnie palili. Zawierały one steroidowe toksyny prawdopodobnie powiązane z pochodzeniem od żab, ale twierdzono, że to bufotenina i w rzeczywistości zawierały bufoteninę jako dodatek to kilku kardiotoksyn, jak również 5-MeO-DMT.

Drugie sprawozdanie wywiera, przynajmniej na mnie, dużo większy wpływ. Badanie wykorzystania nasion południowoamerykańskiej rośliny strączkowej Anadenanthera colubrina var. Cebil przez argentyńskich szamanów Centralnego Chaco, ukazuje, że są one dramatycznie psychodeliczne. A jednak bardzo zaawansowana analiza spektroskopowa ukazuje, że zawierają bufoteninę i tylko bufoteninę jako składnik alkaloidowy.

Jako podsumowanie, nie wiem naprawdę, czy bufotenina jest psychodelicznym narkotykiem. Możliwe tak, możliwe nie.

5-hydroksy-N,N-dimetylotryptamina

  • slide11.jpg
  • slide22.jpg
  • slide33.jpg
  • slide44.jpg
  • slide55.jpg