Ciekawe linki

Jeśli się podoba

3,4-dihydro-7-metoksy-1-metylo-β-karbolina13. HARMALINE

3,4-dihydro-7-metoksy-1-metylo-β-karbolina

3,4-dihydroharmina

7-metoksyharmalan

harmadyna


SYNTEZA: Do roztworu 0,033 g 6-metoksytryptaminy w 3,5 ml 0,1N HCl dodano 0,011 g glikoloaldehydu I mieszaninę ogrzewano na łaźni parowej przez 1,5 godziny. Roztwór następnie zalkalizowano 10 ml 0,5N NaOH i wyekstrahowano eterem dietylowym w sposób ciągły. Ekstrakty eterowe wyciągnięto, osuszono stałym KOH i rozpuszczalnik usunięto pod zmniejszonym ciśnieniem. Pozostałość była olejem, który krystalizował w ciało stałe o t.t. 170-175 °C, jako hydrat 1-hydroksymetylo-7-metoksy-1,2,3,4-tetrahydro-β-karboliny. Potraktowano to 2,5 ml 90% H3PO4 i ogrzewano na łaźni parowej przez 2 godziny. Po rozcieńczeniu wodą zalkalizowano wodnym roztworem NaOH i wyekstrahowano eterem dietylowym. Wyciągnięte ekstrakty pozbawiono rozpuszczalnika pod zmniejszonym ciśnieniem a pozostałość przedestylowano uzyskując frakcję wrzącą w temperaturze 120-140 °C pod ciśnieniem 0,001 mmHg ważącą 0,027 g z wydajnością 72%.

Jest kawałek interesującej historii powiązanej z t.t. harmaliny. Pojawił się raport opisujący alkaloid Peganum harmala, który wygląda jak harmalina, ale ma t.t. o 18 °C za wysoką, więc myślano, że jest izomerem i nadano mu nazwę marmadyna. Oczyszczono to kilka lat później, kiedy zaobserwowano, że otwartym bloku topnienia harmalina ma t.t. 242-244 °C (przy początku sublimacji w temperaturze 189 °C) a wartości harmadyny wynoszą odpowiednio 241-243 °C i 178 °C. W kapilarycznej rurce harmalina miała t.t. 256 °C a harmadyna 257 °C. Więc harmadyna jest teraz synonimem harmaliny.

DAWKA: 150 - 300 mg, doustnie

CZAS TRWANIA: 5 - 8 godzin

OCENA JAKOŚCIOWA: (100 mg, doustnie) Próbowałem dwukrotnie, generalnie bez efektów.

(150 mg, doustnie) Po 75 minutach nastąpiło szybkie wejście, poczułem się niezbyt stabilnie. Lekkie odrętwienie. Niespotykane połyskiwanie z boku, kiedy kręciłem głową. Wszystko było lekko spowolnione. Muzyka brzmiała raczej normalnie, choć brakowało mi wysokich tonów. Nawet lekkie jedzenie było ciężkostrawne i nie byłem zbyt głodny (pamiętałem, by uważać na to, co jadłem z tym inhibitorem monoaminooksydazy). Seks był trudny - prawdopodobnie za sprawą zredukowanego czucia. Czuję, że związek ten nie będzie atrakcyjny dla większości osób, a jego głównym efektem jest zatrucie, zamglone myślenie i zakłócenia w odbieraniu muzyki.

(175 mg, doustnie) Po około godzinie stałem się zrelaksowany i odrobinę ckliwy. Pod koniec drugiej godziny osiągnąłem szczyt, a po pięciu godzinach prawie przestało działać. Podczas szczytu trzy obszary były zaburzane. Występowały oczywiste ślady – kiedy patrzyłem na jasny obiekt i obróciłem wzrok obraz, na który patrzyłem miał opóźnienia w opuszczaniu pola widzenia i przesuwał się w przeciwnym kierunku. Jeśli chodzi o wrażenia słuchowe, wyglądało, jakby wyższe tony były przytłumione, a niskie - wzmocnione. Co do dotyku - definitywne odrętwienie. Nie miałem apetytu, a ta odrobina, którą zjadłem nie smakowała szczególnie dobrze.

(200 mg, doustnie) W drugiej godzinie pamiętam trzy rzeczy. Pierwszą były próby odtworzenia twarzy, która pojawiała się przy wizualach przy zamkniętych oczach. Miałem usta i po chwili pracy – miałem też oczy. Więc skoncentrowałem się na nosie, który udało mi się wyobrazić, ale był odwrócony. Drugą i trzecią rzecz łatwiej zdefiniować. Mdłości i biegunka. Całe szczęście na przemian. Nie jest to mój ulubiony trip.

(300mg, doustnie) Byłam w środowisku psychoterapeutów, więc pewne sugestie miały wpływ na mój stan. Jednak mam duży problem z opisaniem swego doświadczenia, właściwie to nic nie pamiętam. Kojarzę tylko niepołączone obrazy. Jest dziewczyna - ja - stojąca przed kościołem na pylistej drodze, ja przy komunii świętej, dostając opłatek z niewidzialnej ręki z wspaniałą przemianą. Czuję, że szaleję. Gdzieś w środku. Nie jest to lęk. Nie jest to depresja. Jest to wszystko po trochu, plus irytacja i dezorientacja. Umarłam, ale muszę wrócić do życia. Stawiam czoła własnej rzeczywistości, której nie mogłam zaakceptować.

(400 mg, doustnie) Materiał Fluki o okropnym smaku. Poczułem, że mój żołądek jest unieruchomiony i chory. Przy zamkniętych oczach widziałem kobietę, „organiczne” kolory, kształty i czarną panterę! Chciałem spróbować harmaliny razem z DMT, ale odłożyłem to przez mdłości.

(500 mg, doustnie) Wziąłem 500 mg czystej syntetycznej harmaliny po całodniowej głodówce. Wymioty zdecydowanie złagodziły mdłości. Przy tej dawce pojawiały się bardzo intensywne i denerwujące zaburzenia widzenia i zupełne załamanie się koordynacji ruchowej. Ledwie mogłem dotrzeć do łazienki i dla bezpieczeństwa przemieszczałem się pełzając. Ślady i dziwne wizualne fale przeszkadzały w patrzeniu z otwartymi oczami. Przy zamkniętych oczach obrazy eidetyczne. Nie miały znaczenia symbolicznego, jedynie poprzerywane sekwencje związane tematem. Zmieniały się powoli (w porównaniu z prędkością mojego myślenia) i stawały się przewidywalne i nudne. Przez całe doświadczenie leżałem mając nadzieję, że w końcu się skończy. Nie wydaje mi się, że objawy somatyczne były wywołane jakimiś napotkanymi rzeczami wewnątrz psychiki, czułem raczej że to problemy z metabolizmem tej chemii zakłócają funkcje fizjologiczne. Choć sesja ta nie była miła, byłem usatysfakcjonowany, że poznałem efekty harmaliny przy takiej dawce.

(2 g nasion peganum harmala, zmielone, w kapsułce) Brak efektów.

(5 g nasion peganum harmala, zmielone, w kapsułce) Po około 1:45 godziny wystąpił oczywistyt szum w uszach. Po 2 godzinie utrudnione precyzyjne ruchy i zauważalne oczopląsy. Łagodne mdłości i biegunka, ale bez wymiotów. Byłem przewrażliwiony na światło i dźwięk, dlatego przeniosłem się do ciemnego pokoju. Halucynacje były intensywne, ale tylko przy zamkniętych oczach. Początkowo były to różnorakie geometryczne wzory w ciemnych barwach, które intensyfikowały się w miarę upływu czasu. Znikały kiedy otwierałem oczy. Pomimo mdłości i rozwolnienia przez całą pierwszą część podróży, nie bałem się. To było tak jakby w mózgu odłączyły mi się przewody odpowiedzialne za strach. Kształty geometryczne przekształciły się w konkretniejsze obrazy, twarze ludzi, różne filmy odtwarzane w przyśpieszonym tempie, obecność zwierząt jak np. węży. Było to jak żywy i intensywny sen z tym wyjątkiem, że większość z tego zapamiętałem. Godzinę później rzeczy stały się wykonalne i mogłem iść do ludzi. Libido było przyjemnie wzmocnione i spałem bardzo dobrze.

(7 g nasion peganum harmala, zmielone, w kapsułce) Zatrucie przez 24 godziny.

(20 g nasion peganum harmala w postaci ekstraktu) Jest to prawdopodobnie równoważne gramowi alkaloidów haramali. Zmielone nasiona były ekstrahowane gorącym, rozcieńczonym sokiem z cytryny. W ciągu pół godziny stałem się śpiący i nakręcony jednocześnie. Następnie stałem się całkiem zdezorientowany, pojawiły się mdłości i przyśpieszone bicie serca. Miałem silne poczucie poruszania się do tyłu, dryfowania i nieznaczne wizuale przy zamkniętych oczach. Nadchodzącym problemem stało się powstrzymywanie potrzeby wymiotowania. Mogłem łatwo wyjść z ciała, z wyjątkiem tego, że ciągle czułem mdłości. Po około trzech godzinach wiedziałem, że szczyt mam za sobą i położyłem się do snu, doświadczając intensywnych i dziwnych snów. Całe doświadczenie było czymś pomiędzy tripowaniem, a zatruciem. Chcę przetestować to w większej ilości.

(28 g nasion peganum harmala w postaci ekstraktu) Siedziałem późną nocą pijąc łyk po łyku herbatkę z około uncji nasion, dodając co jakiś czas wodę i podgrzewając. Proces ten zajął kilka godzin i mimo, że czytałem o harmalinie to nie wiedziałem czego się dokładnie spodziewać. Nagle jakbym uderzył w ścianę. Zaczęło się rozjaśniać na zewnątrz i kiedy poruszałem gałkami, czarne i białe pasy światła a’la zebra wirowały wokół ram okna. Za każdym razem, kiedy skupiałem wzrok na czymś innym, moje pole widzenia drżało i wirowało zanim się skupiło. Te efekty miały inną fizyczność w porównaniu z innymi próbowanymi przeze mnie enteogenami. Zamiast bardzo uporządkowanych wzorów, były to fale chaosu bez żadnego porządku, które nakłaniały umysł, by wycofać się z tej niepokojącej strefy. Do tego ciągle słyszałem buczenie w uszach. Leżąc z zamkniętymi powiekami odłożyłem objawy fizyczne na bok i skupiłem się na eksploracji żywych spontanicznych wyobrażeń wywołanych tym stanem. Niestety rozjaśniało się, co wywołało powrót  rozpraszających objawów. Postanowiłem kolejne doświadczenie przeprowadzić w nocy (i koniecznie w spokojnym, nierozpraszającym miejscu).

Drugą próbę przeprowadzono z tą samą dawką. Tym razem weszło bardzo szybko. Ten potężny szum na drugiej stronie, gdzie znajdują się cudowne strefy podświadomości. Najbardziej zapamiętałem z tej podróży dziwne zwierzęta. Wyobrażałem się kręcącącego na karuzeli z dziwnymi skrzydlatymi stworzeniami. Zacząłem czuć się bardzo źle i dotarłem do łazienki, by stawić czoła nieuniknionemu - ujścia z obu otworów jednocześnie. Przeczyściło mnie i pozwoliło bardziej skupić się na doświadczeniu. Pamiętam podróże do miejsc w stylu dżungli, pełnych obrazów winorośli, fontann i zwięrząt. Minuty wydawały się godzinami, gdy włóczyłem się po tych przestrzeniach. Pomimo, że efekty czuciowe bardzo przeszkadzały, kiedy wstawałem, to leżąc mogłem łatwo je zignorować i kontynuować podróż w umyśle.

ROZSZERZENIE I KOMENTARZ: Z miejsca muszę przeprosić, że zmieszałem raporty dotyczące harmaliny razem z raportami po zażyciu peganum harmala. Jest to oczywiście farmakologicznie błędne, bowiem harmalina to czysta substancja, kiedy nasiona peganum harmala zawierają również harminę i wiele innych alkaloidów, które mogą mieć wpływ na profil psychofarmakologiczny.

Istnieje jakkolwiek powód, dla którego raporty efektów związku chemicznego i rośliny. W umysłach wielu osób te dwa materiały są inhibitorami monoaminooksydazy i traktuje się je wymiennie. Czytałem ostatnio taką poradę gdzieś w internecie: „jeśli naprawdę chcesz wysiąść po grzybach, weź trochę harmaliny albo nasion ruty stepowej razem z nimi”. To jedno zdanie odzwierciedla wiele mitów subkultury narkotyków psychodelicznych. Pozwócie mi to rozwikłać.

Niektóre narkotyki są metabolizowane tak, że usuwana jest grupa aminowa. Ta deaminacja odbywa się przy udziale enzymu nazywanego monoaminooksydazą, lub MAO. Jeśli enzym ten jest inhibitowany, narkotyk rozłoży się w mniejszej ilości, co powinno zwiększyć jego siłę działania.  Substancja, która zdolne są zatrzymać ten proces nazywane są inhibitorami monoaminooksydazy, lub MAOI. W wyniku tego narkotyki, które nie wywołują efektu po podaniu doustnym (na przykład DMT) stają się aktywne, kiedy enzymy utleniające są zablokowane inhibitorem. Jest to sednem rozdziału “Huasca vs. Ayahuasca”, gdzie ten argument jest rozpatrzony w całości. Istnieje ogólny pogląd, że MAOI same w sobie nie wykazują aktywności, co jest niepoprawne. Mogą wykazywać pewną aktywność, jeśli używane są z wieloma aminami w pożywieniu, które normalnie nie wpływają na nasz organizm, bo ciało je rozkłada. Wstrzymują ten rozkład i stają się toksyczne. Głęboko jednak wierzę, że sam inhibitor może wywoływać szerokie spektrum efektów farmakologicznych. Spora liczba dostępnych dziś na rynku antydepresantów działa dokładnie w ten sposób.

Jest to powodem zaprezentowania efektów działania samej harmaliny i samych nasion peganum harmala. Mogą one się różnić między sobą, choć oba są dość przykre dla ciała.

Teraz chciałbym dodać jeszcze raz komentarz jakościowy, tyle że tym razem po użyciu harmaliny lub peganum harmala razem z inną substancją. W niektórych przykładach inhibitor był wzięty przed tryptaminą, co zaznaczono w sprawozdaniu.

DODATKOWY KOMENTARZ JAKOŚCIOWY

Z DMT (20 mg harmaliny i 55 mg DMT) Nic się nie działo przez trzy godziny, później pojawiły się hipnagogiczne abstrakcje przy zamkniętych oczach. Szczyt był nieco dłuższy z naciskiem adrenergicznym, w jakiś sposób bardziej intensywnym niż łagodne efekty psychiczne mogłyby sugerować. Zejście było równomierne. Wszystko było mniej intensywne niż przy paleniu samego DMT.

(50 mg harmaliny i 60 mg DMT [20 min]) Nie zaobserwowano żadnych efektów z wyjątkiem prawdopodobnej sugestii o zwiększonej aktywności ruchowej.

(80 mg harmaliny i 40 mg DMT [60 min]) Całkiem aktywne wizualnie. Wejście było delikatne, a zejście szybkie.

(100 mg harmaliny i 120 mg DMT [10 min]) Nic się nie działo do 80 minuty, w której pojawiły się efekty OUN. Początkowo było to uczucie czystości detali wszystkiego wokół, a nastepnie lekkie zaburzenia czasu. Nie straciłem kontaktu z rzeczywistością, ale obrazy przy zamkniętych oczach powstawały coraz bardziej intensywnie, później tworzyły się tak przy zamkniętych jak i otwartych oczach, chociaż mniej intensywnie. Obrazy początkowo były bardzo kolorowe, w postaci powierzchni wzorów powtarzanych z delikatną falistością, trochę jakby patrzeć przez kalejdoskop. Przez cały czas możliwe było umyślne skierowanie na coś uwagi i pomimo, że chód był lekko utrudniony, było możliwe przeprowadzenie jakiegokolwiek zadania z użyciem koncentracji. Nie wystąpiła utrata tożsamości, czy rzeczywistości. Zmiany średnicy źrenic nie wpływały na skupianie się mojego wzroku, co było zaskakujące. Przy otwartych oczach można było usunąć obrazy. Muzyka stała się innym światem przy założonych słuchawkach, albumy ‘Hearts of Space’ stawały się podróżami, które mogłem przerwać w każdej chwili otwierając oczy. Efekty zaczęły ustępować po 2,5 godziny. Jasne kolory i wzory zmieniły się w mniej intensywne scenerie w łagodny i spokojny sposób. Anie przez chwilę nie było zauważalnej amfetaminowej hiperaktywności, zaciskania szczęk, czy niepokoju. Całe doświadczenie skończyło się po czterech godzinach, pozostawiając intensywne uczucie szczęścia i zachwytu. Sen był łatwy po piątej godzinie, a przez dodatkowe 30 godzin moja koncentracja była znacząco osłabiona. Brak problemów z motoryką czy koordynacją, jeszcze pamięć krótkotrwała była zaburzona, wymagała koncentracji na drobnych rzeczach. Po 38 godzinach mój stan psychiczny wrócił do normalności. Jedyną krytyką którą mogę poczynić był brak wglądu, którego doświadczałem po TMA-2. Może to być mimo wszystko bardzo bezpieczne psychologicznie doświadczenie dla prawie każdej osoby, było też bardzo miłe.

(150 mg harmaliny i 35 mg DMT [20 minut]) Początkowe efekty zaobserwowano po 70 minutach, objawiały się poczuciem lekkiego zatrucia a następnie znaczącymi zaburzeniami widzenia i niemożnością skupienia wzroku na rzeczach. Po dwóch godzinach obecne były kolorowe wzory przy zamkniętych oczach, jednak obrazy te przemykały przez świadomość tak szybko, że nie byłem w stanie się na nich skupić, czy ich przeanalizować. Wyraźne uczucie zimna, które ciężko było zmienić, pomimo bardzo ciepłego koca grzejnego. Ciekawe odkrycie, że nie byłem w stanie wyobrazić sobie jakichś wybranych obrazów z pożądanych scen. Innymi słowy, mógłbym powiedzieć, że chcę wyobrazić sobie las, konia, czy drzewo, ale żaden z tych obrazów nie docierał do mnie. Szybki przepływ myśli szybko stał się męczący, pojawiła się silna potrzeba wyłączenia wszystkich bodźców, w tym muzyki, TV i każdego innego dźwięku. Po trzech godzinach efekty zanikały i zupełnie znikły po 5 godzinach. Dochodzę do wniosku, że DMT ma kilka cech ujemnych. Jak dotąd nie mogę porównać wglądu i jasności myślenia, które pojawia się przy fenyloetyloaminach, czy fenyloizopropyloaminach. To silne działanie przy 35 mg wskazuje, że 150 mg dawka harmaliny jest bardzo aktywna jako bloker MAO.

(150 mg harmaliny i 80 mg DMT [20 min]) Po około godzinie szybkie upojenie z chwianiem się na nogach i problemami z chodzeniem. W ciągu kolejnych 30 minut wizuale przy zamkniętych oczach razem z nudnościami i poważną depresją. Zapaliłem wszystkie światła w pokoju dla bezpieczeństwa, mimo że nie lubię jasnego światła. Rozważałem, czy nie zadzwonić po przyjaciela, ale później zdałem sobie sprawę, że nic mi nie pomoże w tym stanie. Intelektualnie wiedziałem, że jestem bezpieczny, ale psychologicznie było to przytłaczające poczucie straty własnej wartości i uczucie rozpaczy. Poważne doświadczenie niszczenia ego, które można byłoby zdiagnozować jako psychozę, gdyby obecny był psychiatra. Efekty trwały dłużej niż przypuszczałem, ze stopniowym zejściem do normalności po piątej godzinie; godzinę później spałem. Pomimo negatywnych doświadczeń, następnego dnia zdałem sobie sprawę, że widziałem wiele aspektów własnego życia wnikliwie i niesamowicie jasno, przez to doświadczenie zamierzam zmienić kilka osobistych wad.

(ekstrakt z 3 g nasion peganum harmala i mg DMT) DMT wyraźnie działało po około godzinie po podaniu, dochodząc do szczytu dość szybko. Pozostałem w szczycie przez godzinę i zaczęło schodzić. Całe doświadczenie nazwałbym łagodnym.

(ekstrakt z 5 g nasion peganum harmala i 40 mg DMT) Uczucie żywotności i ekscytacji, dużo bardziej niż po takiej samej ilości peganum harmala bez DMT.

Z 5-MeO-DMT (70 mg harmaliny i 10 mg 5-MeO-DMT) Czułem zmiany ciśnienia w okolicy oczu po 18 minutach, pojawiło się również uczucie unoszenia się podczas chodzenia. Szczyt doświadczenia nastąpił po 1,5 godziny, prawdopodobnie na +++, bez wizuali, bez emocji, bez przemyśleń, ani negatywne, ani pozytywne. Lekkie nudności. Nie jestem pewien dlaczego jestem na +++, ale jestem. Po dwóch godzinach powrót. W trzeciej godzinie zauważyłem zupełną zmianę charakteru, harmalina zaczęła kopać. Rosło to przez kilka godzin z lekkimi mdłościami. Było to równoważne 300 mg samej harmaliny, ale bez szumu fizjologicznego. Po 12 godzinach poszedłem spać, mając przy tym wiele snów.

(80 mg harmaliny i 10 mg 5-MeO-DMT) To było pojęciowo bardzo aktywne. Ogromnie SAtysfakcjonujące. Znacząco inne niż po samej harmalinie, albo samej tryptaminie, które przy takich dawkach osobno nie powinny być aktywne doustnie.

(150 mg harmaliny i 25 mg 5-MeO-DMT [60min]) W ciągu 15 minut poczułem efekty typowe dla 5-MeO-DMT, stopniowe budowanie emocji solidności, trochę wrzących, burzliwych uczuć. Czułem, że muszę zwymiotować, więc zrobiłem to kilka razy. Fale wewnętrznego uczucia usunęły poczucie fizycznego świata, choć nigdy nie udało mi się osiągnąć takiego stanu, jak przy paleniu samego 5-MeO-DMT w ilości 12 mg. Całkiem intensywne doświadczenie, choć nie czułem za bardzo strachu. Rozważałem, czy dopalić trochę 5-MeO-DMT by przebić się z tego „średniego” stanu do pełnej transcendencji, której doświadczałem w przeszłości. Ale złożoność pytania o fajkę i samego palenia wydawała się nie do przejścia, nawet z pomocą. Porzuciłem ten pomysł.

Zacząłem schodzić do bardziej rozróżnialnej świadomości, a pierwszą rzeczą, którą poczułem był silny, agresywny pociąg seksualny. Nie byłem ubrany i spędziłem długi czas, jakąś godzinę, wijąc się, czasami wypowiadając frazy jedno-czterowyrazowe o bardzo nieprzyjaznej lub / i seksualnej naturze. Pamiętam, że mówiłem o nienawiści do mojej ówczesnej opiekunki (kobiety) i Boga, choć było jasne, że był to seksualny / macierzyński obraz opiekuna, którego nienawidziłem jako coś, czego pragnąłem i czułem się zależny i zły, że potrzebowałem czegoś, czego sam nie posiadałem. Następna faza uspokoiła mnie i wyciszyła. W końcu, po 4 godzinach, poczułem się sennie i komfortowo. Najadłem się i byłem w dobrym nastroju.
Nie wydaje mi się, by jedzenie większej dawki wyniosłoby mnie dalej niż palenie, bowiem wejście było bardzo, bardzo powolne.  Nie wydaje mi się też, bym powtórzył użycie tego połączenia.

Z TMPEA (150 mg harmaliny i 200 mg TMPEA (2,4,5-trimetoksyfenyloetyloamina) [20 minut]) Po 40 minutach dostrzegłem słaby migoczący cień na skraju pola widzenia. Po 80 minutach nastąpił spadek koordynacji ruchu i musiałem skupiać się bardziej na chodzeniu niż zazwyczaj. Ta niekoordynacja rosła stopniowo, osiągając maximum w trzeciej godzinie. Pojawiło się wtedy opóźnienie widzenia charakterystyczne dla harmaliny (kiedy obracałem głową albo szybko ruszałem gałkami w różnych kierunkach, w kierunku przeciwnym do ruchu szły obrazy w postaci wielokrotnej fali). Ani przez chwilę nie wystąpiły żadne efekty wpływające na myślenie, nie było wizuali przy otwartych, ani zamkniętych oczach, z czy też bez muzyki. Po pięciu godzinach nie zanotowałem żadnych efektów i łatwo zasnąłem chwilę później. Podsumowując nie zdarzyło się nic, czego by nie można osiągnąć po samej harmalinie.

Z MESKALINĄ (100 mg harmaliny i 60 mg meskaliny (3,4,5-trimetoksyfenyloetyloaminy) [20 min]) Po drugiej godzinie byłem w przyjemnym stanie fizycznego odprężenia, miłe poczucie, że wszystko jest ok, najbardziej podobała mi się muzyka. Od tamtej pory do czwartej godziny doświadczenia, myśli swobodnie przepływały i stało się oczywiste, że wejrzenie w siebie było główną częścią doświadczenia. Normalnie nieświadome przemyślenia były łatwo dostępne. Było tak, że obserwowałem mój umysł podczas działania, fakty były ważone, by tworzyć wnioski. Po szóstej godzinie muzyka była piękna, górne tonacje brzmiały czysto i zdecydowanie. Prawdopodobnie harmalina przestała działać. Sen po ósmej godzinie, następnego dnia bez jakichkolwiek nieprzyjemnych efektów. Było to niesamowite doświadczenia, wglądy w stylu TMA, relaks w stylu MDMA.

(150 mg harmaliny i 100 mg meskaliny [15 minut]) Ból żołądka pojawił się w 45 minucie, po czym wystąpiły łagodne mdłości, które trwały przez kolejne sześć godzin. Czułem się komfortowo pomimo lekkiej dyskoordynacji w 2 godzinie. Chodzenie nie było problemem, choć wymagało większego skupienia uwagi niż zazwyczaj. Kolory w telewizorze były wyraźnie intensywniejsze i bardziej nasycone; pojawił się w tym momencie umiarkowany światłowstręt. Nawet ogień w kominku był rozpraszający, a muzyki najlepiej się słuchało po ciemku. Próby zaśnięcia kończyły się niepowodzeniem do 9 godziny doświadczenia. Po przebudzeniu czułem się odwodniony, ale poza tym żadnych objawów zatrucia. Lekkie rozwolnienie o poranku. Kiedy używałem samej meskaliny w dawkach pomiędzy 80 a 120 mg nie doświadczyłem żadnych efektów działania na OUN; widać więc jasno, że blokowanie MAO przez harmalinę było kluczowym dla tego doświadczenia.

DALSZE ROZSZERZENIE I KOMENTARZ: Jakiś czas temu zadałem sobie fascynujące pytanie, które pozostaje bez odpowiedzi. Jest to pytanie, na które jeśli się kiedyś odpowie dokładnie, może nieźle namieszać w obszarze farmakologii harmaliny. Otrzymałem małą ilość opisanych nasion peganum harmala i byłem ciekaw jakie zawierają alkaloidy. Jest to w końcu dobrze znane i coraz bardziej popularne źródło inhibitorów ayahuasca. Zmieliłem więc je w moździerzu pod DMF i węglanem, odlałem ekstrakt, rozpuściłem kroplę w mililitrze mieszaniny toluenu i butanolu w stosunku 90:10 i wstrzyknąłem mikrolitr tego do GCMS. Jak podejrzewałem, pojawiły się dwa główne sygnały i cała gromada małych. Jeden sygnał pochodził od harmaliny, drugi zaś - od harminy. Zgadza się to z literaturą.

Następnie, by być całkowicie pewnym względnych czasów retencji, postanowiłem użyć próbek odniesienia z mojej kolekcji próbek porównawczych. Próbka harminy dawała drugi sygnał o identycznym czasie retencji i widmie MS. Kiedy wstrzyknąłem próbkę mojej harmaliny, zaskoczyłem się. Próbka żółtej krystalicznej substancji z E. Merck AG, Darmstadt, podpisanej harmalinhydrochlorid, wyglądała jakby była mieszanką dwóch części harmaliny i jednej części harminy. Próbka 70% czystości? Wow.

W głowie pojawiły mi się trzy wyjaśnienia. (1) Może podczas mojej analizy harmina w jakiś sposób powstała z harmaliny. Spróbowałem więc innej próbki, którą ostatnio kupiłem - pokazała ona tylko jeden sygnał. Tak więc harmina nie powstała podczas analizy. (2) Może próbka Mercka, którą kupiłem we wczesnych latach 60-tych (i oczywiście nie wiedziałem jak stara jest w momencie jej zakupu) pochodziła ze źródeł roślinnych, może nawet samej p. harmala. Może metody analityczne tamtych czasów nie były w stanie wykryć i zidentyfikować takiej ilości harminy w postaci zanieczyszczenia? 150 lat temu niełatwo było wyizolować z rośliny i oddzielić jeden od drugiego alkaloidu. Jestem przekonany, że moja próbka nie była tak stara. Nie jestem pewien, czy nawet E. Merck AG jest tak starą firmą. Metody analityczne obecne były od dłuższego czasu. Jakkolwiek napisałem do nich, na co odpisali, że nigdy nie posiadali harmaliny w katalogu - jedynie harminę. A więc nie było szans, by wiedzieli co zawierała ta buteleczka. Mogli dystrybuować próbki różnych substancji, nawet jeśli nie mieli ich w katalogu, ale odpowiadając w ten sposób rozgrzeszyli własną winę. Włącznie z jakąkolwiek odpowiedzialnością prawną. OK.

Pozostaje (3). Może przez lata harmalina straciła atom wodoru, przechodząc w harminę. Trudno to przyjąć, ale rozważam wszystkie przypadki. Skierowano mnie kiedyś do skomentowania tekstu mojego bohatera, Bo Holmstedta ze Szwecji, skupiającego się na analizie starożytnych próbek materiału roślinnego banisteria caapi (znana dziś jako banisteriopsis caapi). Gatunki, które badał były zebrane w XIX wieku przez badacza roślin Richarda Spruce’a w okolicy Rio Negra w Ameryce Południowej. Przechowywane one były w wilgotnej popleśniałej chacie kilka mil w dole rzeki, gdzie zostały one odkryte i przesłane do Kew Botanical Museum, gdzie przeleżały w spokoju przez ponad 100 lat. Kiedy Holmstedt pracował z nimi jakieś 30 lat temu, opisał, że zawierały 0.4% alkaloidów. Jest to prawie taka sama ilość, co w świeżych, botanicznie zidentyfikowanych jako banisteriopsis caapi próbkach, które analizował jednocześnie, które zawierały 0.5% alkaloidów. Te ostatnie zawierały, jak opisywało wielu autorów, głównie harminę, harmalinę i tetrahydroharminę. Dla kontrastu, materiał Spruce’a zawierał głównie harminę. Pytanie pozostaje otwarte: czy próbki zebrane przez Spruce’a w 1853 zawierały od początku tylko harminę, czy może - co jest bardziej prawdopodobne - że harmalina i tetrahydroharmina przekształciły się w bardziej stabilną aromatyczną beta-karbolinę, harminę?

Jak można rozwikłać tę zagadkę? Odłożyć próbkę czystej harmaliny razem z jej widmem na półkę na 50-100 lat, po czym ją przeanalizować ponownie? Kto wie, możliwe jednak, że do zajścia procesu trzeba ciepła, trochę katalizatora w postaci żelaza, czy jakiejś nieznanej południowoamerykańskiej pleśni. Wiadomo, że kwaśne środowisko ułatwia to utlenianie. Może być istotne, by odpowiedzieć na to pytanie, bowiem niektóre, może nawet wiele wyników badań farmakologicznych na ludziach, które opisywały harmalinę jako truciznę metabolizmu, mogły być wywołane obecnością zanieczyszczenia harmaliny harminą.

Jeśli rzeczywiście użycie peganum harmala jako źródła harmaliny staje się faktycznie popularne, operowanie objętością może być pomocne dla osób nie posiadających wagi i potrzebują w zamian ilości objętości. Postanowiłem stworzyć tabelę zależności ilości alkaloidów od wagi, objętości, cyferek laboratoryjnych i rzeczy kuchennych, by można było zachować logikę przy dozowaniu materiału biologicznego. W skrócie, jak ciężkie coś jest, albo jak zbite? Zaczynam od najczęściej używanego narzędzia przy narkotykach – łyżeczki. Ile materiału jest w łyżeczce? Jak duża jest łyżeczka? Co to za łyżeczka? Jest to mały, pół-sferyczny kawałek metalu zwisający z pierścienia, który ma inne miarki różnych wymiarów załączone, która znajduje się z nożem i korkociągiem w kuchennej szufladzie? Czy może to podłużna rzecz, posiadająca artystyczną rączkę, której używasz do słodzenia i mieszania kawy? Sypiesz z górką, czy wyrównujesz poziom zsypując palcem z łyżeczki? Słownik podaje, że łyżeczka do herbaty ma objętość dokładnie 1,33 naparstków. Wow! Popatrzmy na to. Odkryjesz, że jest to całkowicie pokręcone, jeśli spojrzysz na definicję naparstka: (1) 1,771 grama, jeśli używasz systemu avoirdupois, albo (2) 3,887 grama w systemie aptecznym. A więc jak nie-farmaceuta, bez wagi analitycznej lub bezpośredniej wagi porównawczej avoirdupois do aptecznej, może odmierzyć pożądaną ilość nasion peganum?

Sugerowałbym używać poniższej skali pamiętając, że objętość wody można stosować wymiennie do jej wagi, bowiem masa wody jest równa jej objętości. W obu tych skalach łyżeczką to mała pół-sferyczna rzecz w szufladzie z korkociągiem; odmierzanie:
—Skala dla wody—
1 łyżeczka = 0,16 uncji (5 gramów)
3 łyżeczki = 1 łyżka = 0,5 uncji (14 gramów)
2 łyżki = 1 uncja (28 gramów)
4 łyżki = ¼ filiżanki = 2 uncje
16 łyżek = 1 filiżanka = ½ pinta = 8 uncji
2 filiżanki = 1 pint = 1 funt
2 pinty = 1 kwarta
4 kwarty = 1 galon
albo, jak zapamiętałem z dziecięcej rymowanki: „a pint’s a pound, the world around”.

Należy pamiętać, że objętość ma swoje pułapki. Kiedy zaczniesz używać objętości do odmierzania nasion, kory, liści, albo innych biologicznych rzeczy, które nie mają gęstości wody, mogą posiadać różny sposób puszystości i masa będzie mniejsza niż objętość. Kamieniem z Rosetty przekształcenia, które jest tu wymagany jest fakt, że nasiona peganum harmala są o około połowę mniej gęste niż woda. Wiedząc, że zawierają 2-6% alkaloidów, możemy zapisać poniższe równania:
—Skala dla ruty stepowej—
1 łyżeczka = 3 gramy = 60-180 mg alkaloidów
1 łyżka = 9 gramów = 200-600 mg alkaloidów
1 duża (OO) żelatynowa kapsułka zmielonych nasion = 0,7 grama = 15-45 mg alkaloidów.

3,4-dihydro-7-metoksy-1-metylo-β-karbolina

  • slide11.jpg
  • slide22.jpg
  • slide33.jpg
  • slide44.jpg
  • slide55.jpg